Artykuł sponsorowany

Dlaczego plan stanowisk trzeba liczyć inaczej niż liczbę pracowników w małej firmie hybrydowej

Dlaczego plan stanowisk trzeba liczyć inaczej niż liczbę pracowników w małej firmie hybrydowej

W małych firmach działających w modelu hybrydowym planowanie liczby stanowisk wyłącznie według listy zatrudnionych osób często prowadzi do kosztownych błędów. Gotowa przestrzeń biurowa służy dzisiaj nie tylko do samodzielnego wykonywania obowiązków. Staje się ona głównym miejscem spotkań zespołu, integracji oraz zaawansowanej pracy projektowej. Opieranie wyliczeń metrażu na prostym przeliczniku etatów ignoruje zmienną rotację obecności w poszczególnych dniach tygodnia. W rezultacie organizacja płaci za puste biurka w poniedziałki i piątki. W połowie tygodnia brakuje jej natomiast cichych miejsc do przeprowadzenia ważnych rozmów. Zrozumienie rzeczywistego rytmu pracy pozwala zoptymalizować koszty najmu oraz dopasować wielkość lokalu do faktycznych potrzeb zespołu bez obniżania komfortu.

Przeczytaj również: Jakie są najważniejsze aspekty prowadzenia rejestracji opłat we wspólnotach?

Dlaczego suma etatów nie określa wielkości biura?

W modelu hybrydowym statystyczna obecność pracownika w biurze obejmuje zazwyczaj dwa lub trzy dni w tygodniu. Oznacza to, że jednego dnia z dostępnej przestrzeni korzysta tylko wyznaczona część całego zespołu. Rynkowe analizy pokazują, że około 30 procent pracodawców oczekuje od zatrudnionych właśnie takiego wymiaru pracy stacjonarnej. Średnia dzienna frekwencja bywa zatem znacznie niższa niż całkowita liczba osób zgromadzona na listach płac. Przedsiębiorstwo wynajmujące lokal zakładający własne biurko dla każdego członka kadry naraża się na duże straty. Znaczna większość tych stanowisk pozostanie pusta i niewykorzystana przez ponad połowę roboczego miesiąca. Ludzie przychodzą do firmy głównie po to, by współpracować z innymi, a zadania wymagające odosobnienia często realizują z domu.

Polskie przepisy jasno określają minimalne warunki bezpieczeństwa i higieny dla pracowników biurowych. Zgodnie z wytycznymi Państwowej Inspekcji Pracy na każdego zatrudnionego musi przypadać co najmniej 13 metrów sześciennych wolnej objętości pomieszczenia. Dodatkowo prawo wymaga zapewnienia minimum 2 metrów kwadratowych wolnej podłogi niezajętej przez meble biurowe i sprzęt. W praktyce projektowej normy te przekładają się na nieco inne wskaźniki operacyjne. Standardowe wyliczenia dla układów typu open space zakładają zazwyczaj przedział od 6,5 do 10 metrów kwadratowych na jedno komfortowe stanowisko pracy. Te kluczowe liczby odnoszą się wyłącznie do jednoczesnej obecności ludzi przebywających w budynku o tej samej porze, a nie do sumy wszystkich umów.

Trzy poziomy obecności a podział stref pracy

Proces planowania przestrzeni należy oprzeć na wnikliwej analizie trzech różnych scenariuszy obłożenia. Warto wyodrębnić dzień pusty z minimalną frekwencją, dzień typowy charakteryzujący się przeciętną obecnością oraz specyficzny dzień szczytowy. Ten ostatni występuje najczęściej podczas ogólnofirmowych zebrań, ważnych warsztatów szkoleniowych lub w momentach domykania trudnych projektów. Projektowanie metrażu powinno bazować na frekwencji szczytowej powiększonej o niewielki bufor bezpieczeństwa, co zapobiega paraliżowi organizacyjnemu w najbardziej ruchliwe dni miesiąca.

Przy zauważalnej rotacji personelu doskonałym i wysoce ekonomicznym rozwiązaniem okazują się stanowiska współdzielone. Zastosowanie systemu hot desking pozwala odzyskać ogromną ilość użytkowej powierzchni. Typowy wskaźnik współdzielenia biurek dla przedsiębiorstw hybrydowych wynosi od 1,2 do 1,8 pracownika przypisanego na jedno fizyczne miejsce. Zjawisko to potwierdzają statystyki branżowe pokazujące, że odsetek firm sztywno utrzymujących stosunek jednego biurka na jedną osobę drastycznie spadł. Rezygnacja ze stałych punktów zwalnia bezcenne miejsce na zupełnie inne, niezbędne funkcje. Wydzielone strefy koncentracji gwarantują zespołowi możliwość pracy w całkowitym skupieniu.

Nowoczesne obiekty biurowe znakomicie odpowiadają na ewoluujące potrzeby zespołów rozproszonych. Firmy szukające rozwiązań elastycznych otrzymują dostęp do przestrzeni wyposażonych w wygłuszone budki telefoniczne oraz komfortowe sale spotkań. Sprawdzony operator biur serwisowanych Inoffice działa na rynku stołecznym nieprzerwanie od 2006 roku w znanych budynkach Equator i Garden Business Center. Zapewnia on na miejscu pełną infrastrukturę IT oraz profesjonalną obsługę recepcyjną dla swoich najemców. Przeniesienie ciężaru z rzędów biurek na otwarte strefy współpracy pozwala zachować najwyższą użyteczność mniejszego lokalu.

Zmienne zapotrzebowanie a elastyczne warunki najmu

Ostateczny metraż dla niewielkiej organizacji wynika z mądrego połączenia przewidywanego rytmu obecności i niezbędnego zaplecza socjalnego. Kluczowe jest również pozostawienie wolnej przestrzeni na ewentualny rozwój struktury. Tradycyjne, wieloletnie umowy najmu narzucają bardzo sztywne ramy przestrzenne, które trudno dostosowywać do dynamicznie zmieniających się realiów rynkowych. Firma rozrastająca się w szybkim tempie może niemal z dnia na dzień potrzebować kolejnej salki do pracy twórczej. Z kolei przy spowolnieniu zatrudnienia nadmiar pustych krzeseł generuje jedynie wysokie koszty stałe.

Osoby decyzyjne w spółkach coraz chętniej sięgają po rozwiązania pozbawione ryzykownych zobowiązań na lata. Dobrze zaplanowane małe powierzchnie biurowe w Warszawie dostępne w modelu serwisowanym ułatwiają płynne skalowanie wykupionego lokalu. W pełni przygotowane zaplecze konferencyjne eliminuje konieczność samodzielnego projektowania własnych, rzadko używanych pokoi narad. Takie podejście daje przedsiębiorcom poczucie bezpieczeństwa, ułatwia kontrolowanie miesięcznego budżetu i odpowiada na rzeczywisty styl pracy nowoczesnej kadry.