KINO MAŁOLATÓW Miesięcznik "Film" nr 30 (23 lipca 1989) tekst: Roma Górnicka
Plakat Edwarda Lutczyna z okazji VII Przeglądu Dziecięcych i Młodzieżowych Filmów Amatorskich: najmłodsi filmowcy ujeżdżają X Muzę... Coś w tym jest. Kilku i i kilkunastoletni realizatorzy z Polski, Szwajcarii, Węgier, ZSRR, NRF, NRD, CSRS, Bułgarii, i USA filmują różne historie na nieporównywalnej jakości sprzęcie, ale wszyscy bezbłędnie wyczuwają dobry temat i reagują spontanicznie w tym samym momencie projekcji. A to pokazują jest odzwierciedleniem niczym nieokiełznanej dziecięcej wyobraźni.
Najbardziej dojrzałe utwory przedstawili Węgrzy [ były to zresztą realizacje prawie samych czternastolatków ].Jeden z dwu filmów wchodzących w skład cyklu "Obojętność" rejestruje moment odsłonięcia pomnika, pod którym złożyli kwiaty i zaciągneli wartę węgierscy pionierzy . Podniosły nastrój chwili pryska, gdy realizator przeprowadza wśród swych rówieśników sondę: " Czy wiesz kogo przedstawia pomnik ? - Nie - padają odpowiedzi . - To pewnie Marks, a może Engels, nie, to z pewnością Lenin;- Nie wiem i nic mnie to nie obchodzi". Po projekcji oklaski . Narzucone autorytety nigdy nie były popularne, Okudżawa śpiewał o cokołach, na których nie stoi już nikt " tylko, że teraz wiedzą o tym nawet czternastolatki. Filmują to co widzą otaczającą ich rzeczywistość. Autor filmu "Wiara", podobnie jak poprzedniego - uczeń szkoły podstawowej - porównuje dwie uroczystości : religijną i święto organizacji młodzieżowej . Kamera obserwuje twarze i gesty odnotowuje też chóralny śpiew. Nawet po przewrotnej zamianie podkładu muzycznego, gdy msza celebrowana jest jakby w takt Hymnu Młodzieży Socjalistycznej , a druga uroczystość - na tle śpiewów kościelnych, wszystko się zgadza, twarze emanują tą samą wiarą...
Kilkuosobowy zespół uczniów z gruzińskiej klasy maturalnej przedstawił film "Ostatni dzwonek " o kwietniowych wydarzeniach w Tbilissi. Jak sami opowiadają, poddali się radosnemu nastrojowi, jaki opanował całe miasto. Pełni euforii zebrali się wraz z innymi na placu przed gmachem rządu, by złożyć przysięgę na wierność Gruzji. Siedząc na ziemi, z pochodniami w rękach, bez specjalnej uwagi wysłuchali patriarchy, który namawiał do opuszczenia placu i schronienia się w cerkwi. Nawet nie zauważyli , gdy plac otoczyły czołgi i wozy pancerne . Podskakująca na ramieniu biegnącego kamera wideo zarejestrowała przerażenie na dopiero co roześmianych twarzach, sfotografowała uciekający w panice tłum i ukrytych za pancerzami przezroczystych tarcz, nacierających na bezbronnych ludzi funkcjonariuszy sił porządkowych. A później już tylko ciała dwudziestu kilku ofiar. Wśród nich znalazły się dwie dziewczyny, koleżanki z maturalnej klasy. Młodzi realizatorzy filmu [ III nagroda w konkursie międzynarodowym] mówią, że nie cieszy ich matura ani radosny z skądinąd moment pożegnania szkoły. Wkroczyli w dorosłość poprzez doświadczenia tragiczne. Natomiast niewątpliwie pozostaje ciągle w dzieciństwie dwunastoletni realizator "Deskorolki" z Teksasu. Jego przygoda z filmem to po prostu zabawa, twórcza i beztroska jak najdalsza od ważkich spraw tego świata. Jesteśmy wraz z autorem na specjalnym torze ćwiczeń o kształcie głębokiego na około dwa metry leja. Razem z kamerą spadamy w dół ze ściśniętym ze strachu sercem, by po chwili w oszałamiającym tempie wyskoczyć na przeciwległy brzeg betonowej dziury. Kamera przygląda się precyzyjnym ruchom ciała, zwinności ćwiczącego, rozsmakowuje w perfekcyjnej technice deskorolkowego szaleństwa. To tylko przykład: podobnie beztroski charakter mają inne pokazane w czasie przeglądu filmy młodych autorów z USA.
W tym miejscu należy zająć się filmami polskimi, które idealnie wypełniły lukę między tendencjami: serio i rozrywkową. Były to więc np. głosy w obronie ginących zwierząt czy szerzej, życia w ogóle [ Sewera Słowikowskiego "Taniec życia", I nagroda i nagroda publiczności) , zgrabna animacja o kangurze, który wytrąciwszy strzelbę z rąk zaskoczonego myśliwego, porywa go do szalonego walca. Niecodzienny film - plakat antynikotynowy "Nie pal" Marka Traskowskiego [I nagroda w starszej kategorii wiekowej], utrzymany w konwencji thrillera i "Nie Zabijaj", tego samego realizatora, z morałem jak w "Balladzie o malinach" Wojciecha Młynarskiego: najprostsze wyjaśnienie mechanizmu wyścigu zbrojeń. Trzeba również chociaż wspomnieć "Postęp" Macieja Kalinowskiego, "Epidemię" Mirosława Antoniewicza i Macieja Wojtasia, "Domino" [praca zbiorowa - AKF Mini - film z Prochowic]. "Czarne i białe" [ AKF Laterna Magica]. Większość autorów - a są to dwunasto- czternasto- czy szesnastolatki- porusza się w filmie jak przysłowiowa ryba w wodzie. Oswojeni z techniką [niestety, czasami bardzo jeszcze prymitywną i zawodną] potrafią pokazać to, co ich pasjonuje .Niektóre AKF-y i Kluby to już niemal instytucje z tradycjami: MIM z Jeleniej Góry, Jaś z Pyskowic, Mini - film z Prochowic, Laterna Magica, Off-On czy Kadr z Warszawy, Inne dopiero zaczynają. Pokazano w programie przeglądu prawie 50 filmów polskich, Większość to filmy, dobre, zabawne, ciekawe, zaskakujące. Aż żal, że na widowni mało było dzieci ze stołecznych szkół. Gościnna sala Warszawskiego Ośrodka Kultury jest pomieszczeniem kameralnym, a poza tym- w atmosferze przedwyborczej gorączki umknęły uwadze imprezy kulturalne o dużo większej randze, Ale za to za rok... Sprawni organizatorzy - Dom Kultury Kadr z Mokotowa i FAKF- nie tracą zapału i chwała im za to.
Najbardziej dojrzałe utwory przedstawili Węgrzy [ były to zresztą realizacje prawie samych czternastolatków ].Jeden z dwu filmów wchodzących w skład cyklu "Obojętność" rejestruje moment odsłonięcia pomnika, pod którym złożyli kwiaty i zaciągneli wartę węgierscy pionierzy . Podniosły nastrój chwili pryska, gdy realizator przeprowadza wśród swych rówieśników sondę: " Czy wiesz kogo przedstawia pomnik ? - Nie - padają odpowiedzi . - To pewnie Marks, a może Engels, nie, to z pewnością Lenin;- Nie wiem i nic mnie to nie obchodzi". Po projekcji oklaski . Narzucone autorytety nigdy nie były popularne, Okudżawa śpiewał o cokołach, na których nie stoi już nikt " tylko, że teraz wiedzą o tym nawet czternastolatki. Filmują to co widzą otaczającą ich rzeczywistość. Autor filmu "Wiara", podobnie jak poprzedniego - uczeń szkoły podstawowej - porównuje dwie uroczystości : religijną i święto organizacji młodzieżowej . Kamera obserwuje twarze i gesty odnotowuje też chóralny śpiew. Nawet po przewrotnej zamianie podkładu muzycznego, gdy msza celebrowana jest jakby w takt Hymnu Młodzieży Socjalistycznej , a druga uroczystość - na tle śpiewów kościelnych, wszystko się zgadza, twarze emanują tą samą wiarą...
Kilkuosobowy zespół uczniów z gruzińskiej klasy maturalnej przedstawił film "Ostatni dzwonek " o kwietniowych wydarzeniach w Tbilissi. Jak sami opowiadają, poddali się radosnemu nastrojowi, jaki opanował całe miasto. Pełni euforii zebrali się wraz z innymi na placu przed gmachem rządu, by złożyć przysięgę na wierność Gruzji. Siedząc na ziemi, z pochodniami w rękach, bez specjalnej uwagi wysłuchali patriarchy, który namawiał do opuszczenia placu i schronienia się w cerkwi. Nawet nie zauważyli , gdy plac otoczyły czołgi i wozy pancerne . Podskakująca na ramieniu biegnącego kamera wideo zarejestrowała przerażenie na dopiero co roześmianych twarzach, sfotografowała uciekający w panice tłum i ukrytych za pancerzami przezroczystych tarcz, nacierających na bezbronnych ludzi funkcjonariuszy sił porządkowych. A później już tylko ciała dwudziestu kilku ofiar. Wśród nich znalazły się dwie dziewczyny, koleżanki z maturalnej klasy. Młodzi realizatorzy filmu [ III nagroda w konkursie międzynarodowym] mówią, że nie cieszy ich matura ani radosny z skądinąd moment pożegnania szkoły. Wkroczyli w dorosłość poprzez doświadczenia tragiczne. Natomiast niewątpliwie pozostaje ciągle w dzieciństwie dwunastoletni realizator "Deskorolki" z Teksasu. Jego przygoda z filmem to po prostu zabawa, twórcza i beztroska jak najdalsza od ważkich spraw tego świata. Jesteśmy wraz z autorem na specjalnym torze ćwiczeń o kształcie głębokiego na około dwa metry leja. Razem z kamerą spadamy w dół ze ściśniętym ze strachu sercem, by po chwili w oszałamiającym tempie wyskoczyć na przeciwległy brzeg betonowej dziury. Kamera przygląda się precyzyjnym ruchom ciała, zwinności ćwiczącego, rozsmakowuje w perfekcyjnej technice deskorolkowego szaleństwa. To tylko przykład: podobnie beztroski charakter mają inne pokazane w czasie przeglądu filmy młodych autorów z USA.
W tym miejscu należy zająć się filmami polskimi, które idealnie wypełniły lukę między tendencjami: serio i rozrywkową. Były to więc np. głosy w obronie ginących zwierząt czy szerzej, życia w ogóle [ Sewera Słowikowskiego "Taniec życia", I nagroda i nagroda publiczności) , zgrabna animacja o kangurze, który wytrąciwszy strzelbę z rąk zaskoczonego myśliwego, porywa go do szalonego walca. Niecodzienny film - plakat antynikotynowy "Nie pal" Marka Traskowskiego [I nagroda w starszej kategorii wiekowej], utrzymany w konwencji thrillera i "Nie Zabijaj", tego samego realizatora, z morałem jak w "Balladzie o malinach" Wojciecha Młynarskiego: najprostsze wyjaśnienie mechanizmu wyścigu zbrojeń. Trzeba również chociaż wspomnieć "Postęp" Macieja Kalinowskiego, "Epidemię" Mirosława Antoniewicza i Macieja Wojtasia, "Domino" [praca zbiorowa - AKF Mini - film z Prochowic]. "Czarne i białe" [ AKF Laterna Magica]. Większość autorów - a są to dwunasto- czternasto- czy szesnastolatki- porusza się w filmie jak przysłowiowa ryba w wodzie. Oswojeni z techniką [niestety, czasami bardzo jeszcze prymitywną i zawodną] potrafią pokazać to, co ich pasjonuje .Niektóre AKF-y i Kluby to już niemal instytucje z tradycjami: MIM z Jeleniej Góry, Jaś z Pyskowic, Mini - film z Prochowic, Laterna Magica, Off-On czy Kadr z Warszawy, Inne dopiero zaczynają. Pokazano w programie przeglądu prawie 50 filmów polskich, Większość to filmy, dobre, zabawne, ciekawe, zaskakujące. Aż żal, że na widowni mało było dzieci ze stołecznych szkół. Gościnna sala Warszawskiego Ośrodka Kultury jest pomieszczeniem kameralnym, a poza tym- w atmosferze przedwyborczej gorączki umknęły uwadze imprezy kulturalne o dużo większej randze, Ale za to za rok... Sprawni organizatorzy - Dom Kultury Kadr z Mokotowa i FAKF- nie tracą zapału i chwała im za to.



